Adventure Team Lubrza
Quady
Adventure Team

Wyprawy Quadami

Międzyrzecki Rejon
   Umocniony

Radziecka Baza
   Atomowa

Paintball

Noclegi

Dojazd

Linki

Aktualności

Księga Gości

Filmy































































































































































































































































































































































start


Aktualnosci


Rok 2009

01.03.2009



Z dniem dzisiejszym nasz kochany Ogórek zakończył swoją turystyczną misję w Lubrzy. Jednak jego dalsza kariera zapowiada się niemniej ciekawie:)) Mianowicie nasz afrykański kolega Alex zabiera go na Czarny Ląd. Ciąg dalszy jego żywota przebiegać( przejeżdżać) będzie w Nigerii !!! Myślę że kariera Ogórka w Afryce będzie miała jeszcze niejeden ciekawy rozdział;) Ku chwale ojczyzny Ogórku!!!


Rok 2008

ŻYCZENIA NOWOROCZNE



W TYM MIEJSCU DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM, DZIĘKI KTÓRYM MOGLIŚMY STWORZYĆ AKTUALNOŚCI O TAKIEJ TREŚCI.SZCZEGÓLNIE DZIĘKUJĘ MOJEMU KUMPLOWI PIOTRKOWI ZA SZCZEGÓLNY WKŁAD W KLIMAT KTÓRY TWORZYMY.ŻYCZĘ WSZYSTKIM JASNOŚCI UMYSŁU, MĄDROŚCI ŻYCIOWEJ A PRZEDEWSZYSTKIM ZDROWIA! RESZTA SAMA PRZYJDZIE





27.12.2008

1.Dziś na wyprawę wybraliśmy się rodzinnie. Linię Odry tzw. Oderstellung odwiedzi : Renek- Młodszy Brat, Rafał - Starszy Brat, Alan -Syn Młodszego Brata, Weronika- Córka Starszego Brata.




2.Tylko tyle zostało z bunkra ( PzW 587) Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego , który rozpoczynał ( lub kończył , zależy z której strony na to patrzeć) linię tych umocnień na odcinku południowym. Ruscy widać przyłożyli się jak mogli , abyśmy dziś ogladali tylko jedną ścianę;) hehe




3.Aby móc zwiedzić część obiektów Linii Odry , z przyjemnością skorzystaliśmy z promu przy okazji przebijając się na lewy brzeg Odry.




4. Tuż po przeprawie napotykamy na jeden, z 650 obiektów ( ! ) , które Niemcy wzniesli na lewym brzegu tej pięknej rzeki od Wrcławia do Krosna, fortyfikując tym samym część swojej wschodniej granicy. Uwagę zwraca nietypowa tylna ściana , wzniesiona z cegły, utrudniajaca rozpoznanie w tej budowli jej militarnego przeznaczenia.




5.No tu się działo! Okazało się że ognisko robiło wszystko , abyśmy podczas postoju , nasze kiełbasy zjedli na zimno;) Niestety ! Nie z nami te numery Brunner! hehe




6.Zdumiewa fakt , ile ciekawych poniemieckich budowli kryją w sobie rzadko uczęszczane miejsca naszej lubuskiej krainy. Solidność konstrukcji powoduje że nie konserwowane od lat do dziś mają w sobie moc. Lecz nie tylko budowle cieszyły dziś nasze oczy. Również objawienia Matki Natury dały nam wiele radochy!




7.Dzisiejszy wypad to , 3 quady , czterech jeźdzców, 20 litrów benzyny, 110 kilometrów i tysiące wspaniałych doznań! Miło było po raz kolejny dzięki tym wspaniałym maszynkom,zaznać tyle radochy. Obiecujemy że w dalszym ciągu będziemy udowadniać że ludzie używający quadów , mogą również szanować Matkę Naturę ;)





8.A oto film opisujący całą naszą wyprawę.



25.10.2008

XI ZLOT POJAZDÓW TERENOWYCH DREZDENKO 2008


Tym razem odwiedzamy Drezdenko gdzie organizator oprócz aut terenowych zaprosił również powożących quadami. Tak terenówki jak i quady startują w dwóch klasach PRZEPRAWA lub SPORT.




1.Okazuje się że w klasie SPORT terenówki i quady robią czasówki na jednym torze,startując w niewielkich odstępach czasowych według kolejności numerów startowych. Więc jestesmy lekko zaskoczeni ale w dalszym ciagu bojowo nastawieni. Szkoda tylko że w tej klasie startowało tylko pięć quadów, gdyż nie ma nic lepszego niz dopalacz z adrenalinki;) Ale jak to mówią lepszy rydz niż nic! hehe




2.Tak mniej więcej wyglądały zmagania zawodników w klasie PRZEPRAWA. Jak Wam się podoba? Wielki szacun dla amatorów jesiennych kąpieli .Zastanawiam się tylko czy wszyscy zawodnicy tej klasy wiedzieli o nurkowaniu z quadem? hehe




3.Lubię takie imprezy , gdyż zawsze poznajemy innych zapaleńców nakręconych quadami że aż miło;)) Pozdro z wiochy dla wszystkich z którymi udało się nawiązać sympatyczny kontakt.




4.Miły akcent na zakończenie tych zmagań.Udało mi się wywieźć z Drezdenka puchar pod tytułem : ,, Za zajęcie pierwszego miejsca w klasie QUAD-SPORT"








21.09.2008

1.Dziś naszym celem jest zbadanie szczelności granic po wejściu Polski do strefy Schengen;) W tym celu ruszamy na zachód i spróbujemy osiagnąć wschodnie rubieże Niemiec.



2. Nie niepokojeni przez straż graniczną dotarliśmy do prawego brzegu Odry. Za naszymi plecami most graniczny w Świecku.Tutaj również żywej duszy. Jacek tak sie zakręcił docieraniem w to miejsce po bezdrożach że był przekonany ze jestesmy już po niemieckiej stronie hehe




3. Świecko.No tutaj wszyscy uwierzyli że nasz dziki kraj został przyjęty do strefy Schengen;) Nikt nie strzelał,nie chciał paszportu no i poczulismy się jak prawdziwi Europejczycy hehe;))Michał ,twój patent z urwaną linką sprzęgła okazał się skuteczny.Brawo za głowę na karku:)




4. Następne miejsce godne odwiedzenia .Słubice. Za nami most graniczny . Zachęceni spokojem panującym w dawnej strefie ,,wojny" wjeżdżamy na most i przy okazji zahaczamy o Frankfurt.




5. W końcu dłuższy postój. Tankowanie ,zjadanie, odpoczywanie. Tym zajęliśmy się przed odwróceniem kierunku jazdy na wschód i powrotem do Lubrzy.




6. W drodze powrotnej ,też stawalismy kilka razy. Michał kucnął w odpoczywającej pozie chwilę po tym jak obwieścił światu że (uwaga cytat) ,,Czuję się jakby Tsunami mi przeszło przez dupę" W tym miejscu dodać należy iż Michał zaiwaniał Yamaszką YFZ w podwójnej obsadzie.Drugim współprowadzącym a czasami pasażerem była jego sympatyczna Pani. Michał nie musiał się wstydzić w momentach kiedy Yamaszkę prowadziła mistrzyni powożenia Magda;)) gdyż jak pokazują ostatnie zdjęcia dotarli w całości na metę w Lubrzy




7. Po pokananiu 200 km wracamy cali, zdrowi i szczęśliwi do Lubrzy . W tym miejscu dziekuję serdecznie wszystkim uczestnikom naszej eskapady za klimat jaki stworzyliście . Z przyjemnością wracam wspomnieniem do chwil spędzonych przy Waszym boku. Szczególne podziękowania dla naszych dwóch dzielnych Niewiast które swoją obecnoscią osładzały cieżkie chwile po przejściu Tsunami;)haha








22.03.2008

ENDURO ADAC MIROCIN DOLNY 2008

PRZED STARTEM:

Do zmagań w Enduro zjawiło się dość sporo różnego sprzętu . Czas pokaże jak Mirocin obejdzie się ze startującymi;) hehe



PIERWSZE OFIARY ENDURO:

Nie wszystkim dopisało szczęście :( Moja KAWASAKI straciła sterowność po zderzeniu z niewielkim pieńkiem,niestety urwany drążek kierowniczy nic sobie nie robił z mojej wściekłości i nie dawał szans na dalszą jazdę:((( Kolega Marek ujeżdźając RAPTORA zaliczył dwa razy drzewo i raz dachowanie ,przez co będzie miał okazję aby wymienić w nim kierownicę na sportową bo stara trochę się ,,wygła" hehe. Nie wytrzymała również maszyna stworzona do takich ,,atrakcji terenowych" w wersji hard ,YAMAHA GRIZZLY ,tak więc to nie chodziło o cztery godziny jazdy NON STOP. To chodziło o to aby przeżyć ;))hehe



TAK NAS PRZYWITAŁ MIROCIN:

Potem było już tylko gorzej. Po każdym przejeżdzie niektóre miejsca na trasie stawały się pułapką dla wjeżdzających tam quadów. Bagienko nie zwracało uwagi na to czy quad ma napęd na dwa czy cztery koła .Wciągało wszystkich bez wyjątku;))



POKONALI ENDURO:

Okazało się że niedostatki mocy można uzupełniać silną wolą. Szczególnie kolega Robert zasiadający na AEONIE 300 wraz z NIEZNISZCZALNYM MATEUSZEM;) targającym pod sobą trókołowca HONDA ,pokazali że nie zawsze GRIZLLI jest gwarantem sukcesu;))hehe .W klasie 4x4 rewelacyjnie spisali się Kostek i jego GRIZLAK oraz Gruby na MXU 500.Postawa chłopaków nie baczących na pourywane plastiki,oraz zmiażdzone tatowe kółka od łódki robi wrażenie;))



W ROLACH GŁÓWNYCH WYSTĄPILI:

W tym miejscu dziękuję wszystkim którzy byli i tworzyli klimat tegorocznego ENDURO. Wszystkim ze zdjęć i tym którzy się nie załapali .Myślę że każdy będzie miał co powspominać ,gdyż naprawdę się działo. Szczególnie na trasie, no ale podobno coś co nas nie zabije podobno nas wzmacnia hehe . Mateusz, po tym co pokazałeś w Mirocinie myślę że nie stanowiło by dla Ciebie większego problemu , przejechanie Enduro na kominie eltermowskim hehe! Nie na darmo zostałeś ulubieńcem publiczności! Tłum w Mirocinie kocha szaleńców;)

P.S Niebawem uzupełnimy relację o filmiki. Będziecie tam mogli zobaczyć niektóre Wasze wyczyny na trasie.


A OTO KILKA FILMIKÓW:







08.03.2008

W końcu osobiście dotarł do nas Endrju z 3/5 swojej Familii. Aby zachęcić go do częstsztch wizyt;) poprośiliśmy aby przetestował i ocenił trzy różne sprzęty. W teście udział wzięli:

ENDRJU jako Ekspert
KYMCO MXU 500 jako Solidna Maszyna Przeprawowa 4X4
KAWASAKI KEF 300 jako Sportowy Turystyk
KYMCO MXER 150 jako Użytkowy Turystyk

Miałem wrażenie że żadna z maszyn nie stękała podczas testu. A co ty na to Endrju?





10.02.2008

Wiosna w środku zimy. Korzystam z okazji i ruszam samotnie na podbój lubuskiego.Plan jest prosty .Tak długo jechać na południe aż dotrę do Odry. Potem wzdłóż rzeki do Cigacic. I powrót tym razem na północ. W pięknych okolicznościach przyrody pokonałem 120 km wykonując plan w 100%. Po drodze mijałem schrony Linii Środkowej Odry tzw.Oderstellung. Od Wrocławia do Krosna Odrz. na lewym brzegu Odry Niemcy wzniesli ich ok.650. Wraz z systemem MRU oraz Wałem Pomorskim fortyfikacje te tworzyły główną linię oporu przed atakiem ze wschodu.


Rok 2007

30.12.2007

Przystosowanie Kawaszki do potrzeb turystyki zajęło trochę czasu. Z ,,golasa" wykrzesałem całkiem miły sprzęcik . Parę wieczorów ,kilka zaprzyjaźnionych warsztatów, trochę zdolnosci manualnych i proszę .KAWASAKI KEF 300 w seryjnym wydaniu jest moim zdaniem szpetna. Wiszące gumy jako chlapacze,błotniki jak łopaty. Szlifierką nadałem plastikom nowe kształty, seryjny bagażnik wymieniłem na chromoniklowy własnej produkcji , dzięki czemu mam gdzie wozić karnister z zapasem Pb. Handbary chroniące dłonie i lusterka ,poprawione fabryczne nerfbary, wymieniona i poprawiona po fabryce lampa przednia,zainstalowana lampa tylnia ,kierunkowskazy, gniazdo 12V ,GPS. Tak wyposażona KAWASZKA przeszła śpiewająco badanie techniczne i tak oto Kawaszka stała się legalnym użytkownikiem tak zwanych dróg publicznych. To wszystko + półautomatyczna skrzynka z wstecznym powoduje ze podróżowanie tym sprzętem daje dużo frajdy.





24.11.2007

Wylądowaliśmy w katowickim SPODKU , zobaczyć światową czołówkę w kosmicznych trikach na crosach.Warto było tłuc się przez kawał Polski żeby zobaczyć na żywo wyczyny najlepszych. Jedyny niedosyt to brak latającego quada;). Ekspedycję zorganizował Gruby (patrz Mirocin Dolny 5.11.2006), od biletów począwszy po transport . Tak to można podróżowac hehe!





07.10.2007

Ten dzionek wielu z tych zdjęć zapamięta na długo. Poprowadziłem jeźdzców na swoje uczęszczane przeze mnie szlaki i BINGO! Okazało się że zwiedzanie na quadzie Ziemi Lubuskiej może być bardzo miłym zajęciem. Okazało się że do wielu ciekawych miejsc dociera się równie ciekawą drogą. W wyprawie jechały quady róznej masci KYMCO MXU 150 -Romek KYMCO 300 -Starszy Miły Gość KYMCO MXU 500 -Gruby. Oprócz tego YAMAHY 350, 660 i 700, trókolowiec HONDA 250 prowadzony przez NIEZNISZCZALNEGO MATEUSZA ;) AEON 300 i parę innych. Nikt nie marudził, wszyscy pruli równo tylko Gruby zgubił dokumenty i portfel przez co był trochę markotny .Ale obiecał że na przyszłość będzie lepiej korzystał ze swoich zapinanych na ZAMKI kieszeni w garderobie SCOTT;)





19.08.2007

Cel - Borne Sulinowo. Zlot Militarny. Po drodze zachaczamy o Wał Pomorski . Miejscówka zlotu czyli same Borne Sulinowo aż prosi się o pojawienie się tam na Quadzie. Poza tym w tym rejonie znajduje się druga z trzech Radzieckich Baz Atomowych na terytorium Polski. Bliźniaczo podobna do tej ,,naszej" z lubuskiego. Przeszkodą nie jest odległość tylko brak czasu w cieplejszej części roku kiedy oddaję się pracy;). Ale obiecuję relację z tamtego rejonu,gdyż i tak się tam wybiorę.Mój quad również.





12.08.2007

Po raz kolejny odwiedziła nas ekipa sympatycznych młodzieniaszków z Niemiec. Podczas poprzednich wizyt tej ekipy zawiązał się między nami przyjacielski klimacik, tak więc postanowiłem reprezentować nasz dziki kraik jako partyzant w strzelance kolorowymi kulkami. Moi niemieccy kumple preferowali stacjonarny rodzaj walki polegający na okopaniu się na jednej pozycji i wyczekiwaniu przeciwnika. Miałem wiele frajdy przy partyzanckich podchodach i autowaniu kolejnych nieruchawych graczy . Ale jak to w PAINTBALLU. Kilka serii też przyjąłem , ku ogólnej uciesze moich niemieckich ziomków. Tak czy inaczej zabawa była przednia i miałem swój osobisty wkład w rzeczywistą poprawę stosunków polsko-niemieckich;) hehe ( Ja w zielonej bluzie)





01.08.2007 - 04.08.2007

Cztery dni wakacji w wakacje hehe. Podróż i zwiedzanie zajęło nam 4 dni. Dotarliśmy na Wał Pomorski,do Malborka ,Gdańska,Gdyni,Sopotu,na Hel.Odwiedziliśmy Pola Grunwaldu,Warszawę i parę pomniejszych celów. Spanko w najlepszym wypadku w stodole na sianie,w nieco gorszym część ekipy w samochodzie,część pod pałatką koło samochodu. Oprócz zwiedzania i spania jeszcze jechaliśmy .Drobne 1 550 km. W skład ekipy weszli Renek -łojciec , Axel -starszy syn, Alan młodszy syn Toudi -syn szwagra ,Vitara , GPS,pałatka,butla gazowa i suchy prowiant.





03.06.2007

W kolejnej edycji FUN MX WEST CUP 07 , startował Alan i Gośka z LUBRZY ( Patrz FUN MX WEST CUP 06 29.10.2006) . Alan nie powalczył za wiele gdyż wykonał groźnie wygladającą ewolucję na czwartym okrążeniu, w wyniku której w trybie pilnym został odwieziony do szpitala. Po gruntownych badaniach okazało się że groźnie wyglądający upadek zakończył się tylko solidnym obiciem. Gośka stoczyła zacięty pojedynek na swoim KYMCO MXU 150 z dwoma YAMAHAMI BLASTER 200. Niestety uległa stuningowanym Raiderom, zajmując tym razem trzecie miejsce. Jednak jak wieść gminna niesie Prezes Moto-Cross duma nad polepszeniem warunków startowych swojej zawodniczki ( Chyba jedynej startującej w Moto-Crossie na Quadzie)





Rok 2006

05.11.2006

Dziś relacja z Mirocina Dolnego. Start w CROSS COUNTRY zapowiedział kolega Gruby. Jak powiedział , tak zrobił. Nie zniechęciła go (i wielu innych) nawet ulewa zamieniająca tor w bagno. Cross Country tym rózni się od zawodów Motocrossowych, że oprócz toru należy pokonać trasę w terenie długości w tym przypadku ok.6km.Jest tylko małe ale. Taka pętla musi być objeżdzana 1,5 godziny.Non stop.I najlepiej na maxymalnie odwiniętym gazie,jeżeli marzysz o dobrej lokacie.Mając na uwadze raczej średnio aktywny tryb życia Grubego,mogło być różnie. Ale facet się zawaziął, no i proszę drugie miejsce. Choć jak widziałem w około 60 minucie jego bolesne stękanie( hehe) przy pokonywaniu bajora z melasy i błota , to miałem watpliwości czy nam gość nie zejdzie bo do końca zostało jeszcze całe pół godziny. Na sukces z Grubym pracowała niezniszczalna YAMAHA YFZ 450.





29.10.2006.

Ciekawi wrażeń z jazdy poza szlakami turystycznymi postanowilismy (admin tej strony i mój młodszy syn Alan 10 lat) sprawdzić się w prawdziwej jeździe bez trzymanki ; ) Wzięlismy udział w zawodach motocrossowych z serii FUN MX WEST CUP 06 Ja wystartowałem YAMASZKĄ YFZ 450 ,a Alan KYMCO MXER 150.Pierwszy nasz występ zakończył się sukcesem gdyż cali i żywi po dwóch biegach dotarliśmy do mety.Organizator każdego uczestnika wyścigu uhonorował pamiątkowym dyplomem i medalem.Co by dużo nie mówić jeżeli uważasz że jeździsz dobrze na quadzie spróbuj się w motocrossie a dowiesz się jak to jest ; ). Z kronikarskiego obowiązku nadmienić należy ze kategorię QUAD JUNIOR zwyciężyła Małgorzata Wojciechowska z LUBRZY ze stajni MOTO-CROSS Świebodzin, na Quadzie KYMCO MXU 150


Klinknij,by powiększyć Klinknij,by powiększyć Klinknij,by powiększyć
Klinknij,by powiększyć Klinknij,by powiększyć Klinknij,by powiększyć
Klinknij,by powiększyć Klinknij,by powiększyć Klinknij,by powiększyć Klinknij,by powiększyć Klinknij,by powiększyć Klinknij,by powiększyć


20.07.2006

Dziś trochę z innej beczki.Na podwodną przygodę zaprosiliśmy trójkę Duńczyków goszczących na Ziemi Lubuskiej. Celem naszej eskapady było jezoiorko z ciekawą zawartością. Nurkując w przejrzystej wodzie pokazaliśmy Duńczykom wrak zatopionego czołgu t 34 leżącego na głębokości około 5 metrów. Aby opowieść w Danii była wiarygodna zapewniliśmy naszym gosciom aparacik do robienia zdjęć pod wodą. W roli tłumacza niezawodny nasz kochany Tomaszek dla swojaków Woźny. ( To ten koleś z aparacikem w ręku) Jak zwykle Woźny stanął na wysokości zadania i opowiadał Duńczykom polskie kawały po angielsku. No i wsio było haraszo!







Adventure Team